Czym jest kebabnorsk?
Kebabnorsk brzmi jak nowy smak kebaba z sosem norweskim? Nic z tych rzeczy! To nie kulinarny hit z Oslo, a językowy fenomen.
Kebabnorsk to potoczna nazwa specyficznego sposobu mówienia po norwesku, używanego głównie przez młodzież we wschodnim Oslo. Można go opisać jako multi-etnolekt, bo łączy norweski z elementami wielu innych języków mniejszościowych. Krótko mówiąc jest to norweski slang młodzieżowy wzbogacony o słówka z tureckiego, arabskiego, kurdyjskiego, perskiego, pendżabskiego i kilku innych języków. Czyli pełen językowy misz-masz!
Skąd się wziął kebabnorsk?
Pewnie domyślasz się, że to efekt multikulturowości Oslo. Masowa imigracja z krajów poza Zachodem ruszyła do Norwegii pod koniec lat 60., głównie do dzielnic we wschodnim Oslo. Nowi mieszkańcy uczyli się norweskiego, ale w domach mówili w swoich językach – ich dzieci zaczęły więc mieszać różne języki na ulicy i w szkole. Sam termin kebabnorsk wymyśliła w 1995 roku studentka Stine Aasheim, opisując sposób mówienia imigrantów w Oslo. Co zabawne, żaden rodowity użytkownik tej gwary nie wpadł na pomysł, by nazwać swój język od kebaba, to media nadały mu taką etykietkę. Niektórym się to nie spodobało, więc proponowali inne nazwy, np. holmliansk (od osiedla Holmlia) czy po prostu gatespråk („język ulicy”). Mimo to określenie kebabnorsk przyjęło się i funkcjonuje do dziś.
W Norwegii zrobiło się głośno o kebabnorsku na początku lat 2000., gdy wyszedł pierwszy słownik kebabnorska autorstwa Andreasa E. Østby (2005). Wkrótce potem temat podchwyciły media, a nawet kultura wysoka i w 2007 w Oslo wystawiono „Romea i Julię” przetłumaczonych na kebabnorsk!
Kto mówi w kebabnorsku i gdzie go usłyszysz?
Gdzie króluje kebabnorsk? Przede wszystkim w imigranckich dzielnicach Oslo. Jeśli trafisz do Stovner, Grønland, Holmlia, Grorud czy Romsås to prawdopodobnie wychwycisz tam charakterystyczny melanż norweskiego z domieszką „egzotyki”. Jednak nie tylko potomkowie imigrantów się nim posługują! Kebabnorsk wciąga każdego dzieciaka z okolicy, niezależnie od pochodzenia. To język młodych Norwegów, dorastających w wielokulturowym środowisku. Co ważne, używają go głównie między sobą, na podwórku, w szkole, w wiadomościach na Messengerze, a nie np. na rozmowie o pracę czy w mowie do króla. To typowy przykład tzw. code-switchingu, czyli przełączania się między stylami zależnie od sytuacji. Ale spokojnie, młodzi znają też „normalny” norweski i nie powinniście mieć problemu się z nimi dogadać 😉
A poza Oslo? Podobne młodzieżowe mieszanki językowe słychać w różnych wielokulturowych miastach Europy (Sztokholm ma swoją Rinkebysvenska, Kopenhaga perkerdansk, Londyn – Multicultural London English, itd.). W Norwegii inne duże miasta też mają młodzieżowy slang z wpływami imigranckimi, ale to właśnie Oslo dorobiło się słynnego kebabnorska.
Czym się charakteryzuje kebabnorsk?
Wyobraź sobie miks językowy, gdzie norweski jest bazą, a w środku pływają słówka z tureckiego, arabskiego czy kurdyjskiego niczym warzywa w zupie. Najbardziej rzuca się w oczy (a raczej uszy) oczywiście słownictwo. Norwegia nie jest tu wyjątkiem, bo każdy język ma trochę zapożyczeń (nawet polski: kto dziś pamięta, że szlafrok jest z niemieckiego, a filiżanka z włoskiego?). Jednak w kebabnorsk zapożyczeń jest multum i wciąż dochodzą nowe. Co ważne, nie są one jeszcze częścią oficjalnego języka, choć niektóre słowa tak się przyjęły, że trafiły nawet do słowników. Na przykład popularne wollah (od arab. wallah, czyli przysięgam) można już znaleźć w norweskim słowniku NAOB.
Czy kebabnorsk to tylko inny zestaw słówek?
Niekoniecznie. Językoznawcy zauważają, że ta gwara ma też swoją specyficzną melodię zdania i wymowę, inną niż przeciętny norweski z radia. Czasem zmienia się też składnia – kolejność wyrazów może być trochę „po arabsku”, a niektórzy mówią, że i gramatyka bywa naginana. Przykładowo kolejność podmiot-orzeczenie może się chwiać, a intonacja zdania twierdzącego brzmi jak pytanie. To subtelne rzeczy, ale sprawiają, że wprawne ucho rozpozna kebabowo-norweską gadkę. Mimo to, wielu Norwegów uważa kebabnorsk głównie za slang (bo przecież młodzież zawsze miała swoje powiedzonka). Prawda leży pośrodku: kebabnorsk to coś więcej niż zwykły slang, bo poza słownictwem ma też elementy odróżniające go od standardu (wymowa, szyk zdań), ale jednocześnie to wciąż norweski, tylko w niecodziennej odsłonie.
Dodajmy, że nie ma jednej ustalonej pisowni kebabnorsk. W końcu to przede wszystkim język mówiony. Gdy znajomi piszą do siebie na czacie w tym stylu, każdy zapisuje słowa jak mu się podoba – raz bardziej po norwesku, raz bardziej „oryginalnie”.
Przykłady słówek w kebabnorsku
Czas na konkrety! Oto kilka typowych wyrażeń w kebabnorsk, którymi młodzież rzuca na co dzień. W nawiasach mamy źródło zapożyczenia, obok – znaczenie po norwesku i po polsku:
- wollah (arab. wallah) – jeg sverger, czyli „przysięgam”
- kæbe (arab.) – jente, dziewczyna
- schpa (berb.) – bra, dobre/fajne
- sjofe (arab. shoof) – se, patrzeć/zobaczyć
- flus (arab. fulūs) – penger, kasa, hajsy
- avor (berb./pers.) – stikke av, iść sobie, spadać
To tylko garstka przykładów, bo słowniczek kebabnorsk ciągle rośnie. Młodzi są tu bardzo kreatywni – co chwila modne stają się nowe określenia, inne wypadają z użycia. Gdybyście chcieli więcej, powstały nawet internetowe słowniki tej gwary, gdzie można wyłapać kolejne perełki.
Przykład w zdaniu: na ulicy w Oslo możesz usłyszeć tekst: „Wolla, den kæba var schpa, ass!” – czyli w miksie norwesko-arabsko-berberyjskim: „Przysięgam, ta dziewczyna była świetna!”
Dołącz do Mestera!
Nasze kursy grupowe na semestr jesienny już wystartowały, ale wciąż możesz się dopisać. A jeśli wolisz bardziej kameralnie zapraszamy też na zajęcia indywidualne lub w parach, dostępne przez cały rok.
Zaobserwuj też nas na Instagramie, TikToku, Youtubie i Facebooku, żeby być na bieżąco z nowościami, materiałami do nauki i ciekawostkami o Norwegii.
