Najdziwniejsze powiedzenia po norwesku i co znaczą
Norwegowie, jak każdy naród, mają swoje specyficzne wyrażenia, które mogą wydawać się nam co najmniej dziwne. W tym wpisie zerkniemy na najdziwniejsze powiedzenia po norwesku, które mogą rozbawić, zaskoczyć albo wprawić w zakłopotanie.
Å ta det for god fisk
Dosłownie tłumacząc: „Wziąć coś za dobrą rybę”. Jego prawdziwe znaczenie nie ma nic wspólnego z rybami. W praktyce chodzi o wiarę w coś, co zostało nam powiedzane, bez wątpienia i bez zastanowienia.
Det selger som hakka møkk
Jest to jedno z bardziej obrazowych i zabawnych norweskich powiedzeń. Dosłownie oznacza, że coś „sprzedaje się jak siekana kupa”. Wbrew pozorom, nie chodzi o coś co sprzedaje się słabo. Dokładnie na odwrót! „Hakka møkk” jest towarem pożądanym, który sprzedaje się bardzo szybko.
Powiedzenie pochodzi z mowy marynarzy i odnosi się do guano – odchodów ptaków porskich, które zbierano wzdłuż wybrzeża Chile i na niektórych wyspach Pacyfiku, ze względu na bycie cennym nawozem.
„Å være på bærtur”
Jeśli ktoś „jest na jagodach”, oznacza to, że nie wie, o czym mówi lub robi coś nie tak, jak powinno. Norwegowie używają także tego wyrażenia, aby opisać osobę, która jest zupełnie zagubiona lub nie ma pojęcia, co się dzieje.
„Å tråkke i salaten”
Czyli „wdepnąć w sałatkę”. Kiedy Norweg mówi, że ktoś „wdepnął w sałatkę”, oznacza to, że popełnił błąd, zrobił coś, czego nie powinien, lub powiedział coś niewłaściwego. Można to porównać do polskiego „popełnić gafę”.
„Sitte med skjegget i postkassa”
Dosłownie „Siedzieć z brodą w skrzynce pocztowej”. To powiedzenie odnosi się do sytuacji, w której ktoś wpada w kłopoty lub znajduje się w bardzo głupiej sytuacji, której nie potrafi rozwiązać. Można to porównać do polskiego „wpaść w niezłe bagno”.
„Å svelge noen kameler”
W dosłownym tłumaczeniu oznacza to „przełknąć kilka wielbłądów”, ale chodzi tu o to, by pogodzić się z czymś trudnym do zaakceptowania lub zignorować coś, co może być nieprzyjemne, aby zachować spokój i nie zaogniać sytuacji.
„Har du røyka sokka dine?”
„Paliłeś swoje skarpetki?” eśli ktoś pyta „Har du røyka sokka dine?”, oznacza to, że uważa, iż ta osoba oszalała lub zrobiła coś bardzo dziwnego.
„Å ha bein i nesa”
W Norwegii mówi się, że ktoś „ma kości w nosie”, gdy jest pewny siebie i nie waha się mówić głośno, co myśli.

2 komentarze
Bardzo ciekawy artykuł i „dziwnych” zwrotach norweskich, jednak czuje się, że napisała go osoba młoda i mało doświadczona. W prezentacji lektorów zauważyłam rażący błąd, anglicyzm, który zwalcza profesor Miodek – „JESTEM Sylwia”. Lepiej mówić: „Nazywam się. ” lub: ” Mam na imię…” Niestety już się rozplenił, a wy jako filolodzy i lektorzy powinniście dbać o poprawną polszczyznę.
Dziękuję za docenienie artykułu! Chciałabym dopytać, skąd podejrzenie, że autorka (czyli ja) jest młoda i bardzo doświadczona. Chętnie posłucham konstruktywnej krytyki 😌
Ma pani rację, konstrukcja „jestem + imię” jest kalką z języka angielskiego i wśród purystów językowych budzi kontrowesję. Jednak warto zauważyć, że nie wszyscy filolodzy mają do języka podejście normatywne; szczególnie że trend we współczesnym językoznastwie zmierza raczej ku deskryptywizmowi.
O ile rozumiem podejście profesora Miodka, w zachowaniu naszej pięknej polszczyzny, to konstrukcja „”jestem + imię” funkcjonuje w polszczyźnie potocznej od dekad i jest powszechnie rozumiana; nie nazwałabym więc tego błędem, szczególnie rażącym 😉
Natomiast bardzo dziękuję za komentarz! Takie dyskusje o języku są zawsze wartościowe. Dzięki nim można zastanowić się nad własnym podejściem i skonfrontować poglądy z innymi perspektywami 😊