Dawne duńskie kolonie
Jeśli chodzi o Danię i podboje nowych terenów to przede wszystkim może nam nasunąć się na myśl okres od 793 do 1066 – czyli tzw. epoki Wikingów. Później mogłoby się zdawać, że Duńczycy tylko coraz bardziej łagodnieli. Ale czy na pewno tak było? W tym wpisie przedstawimy mało znaną, nierzadko mroczną, historię państwa duńskiego, które nie chciało odstawać od reszty zachodniej Europy i swoje własne ambicje kolonialne również miało.
Na przestrzeni wieków – zwłaszcza między XVIIw. a XIXw. udało się Królestwu Danii stworzyć pewnego rodzaju imperium, chociaż jak porównamy to sobie z taką Wielką Brytanią, Francją, Hiszpanią czy nawet – dla zachowania jakichś proporcji – Holandią, to określenie tego, co miała Dania słowem 'imperium’ zaczyna brzmieć trochę jak żart… ale niech im będzie, bo fortuny, którą duńska szlachta zarobiła dzięki tym paru skrawkom ziemi, już nie odbierzemy, tak samo jak nie zwrócimy życia setkom tysięcy niewolników i rdzennej ludności wykorzystanej przez Duńczyków.
1. Wyspy Owcze, Islandia oraz Grenlandia
Era duńskiego kolonializmu tak naprawdę rozpoczęła się od zdobycia terenów na obszarze Europy, bo kiedy w 1380 Norwegia stała się częścią Danii – tworząc tym samym Królestwo Danii i Norwegii – to w jej posiadanie również weszły terytoria zamorskie, które w czasach ery wikińskiej zasiedlili Norwegowie. Były to oczywiście Wyspy Owcze, Islandia oraz Grenlandia. W ramach Traktatu Kilońskiego z 1814 Dania utraciła Norwegię, ale nadal mogła zatrzymać Wyspy Owcze, Islandię i Grenlandię.
W 1809 doszło na Islandii do pewnego dość dziwnego incydentu. Albowiem był sobie taki Jørgen Jørgensen, któremu – pomimo swego wręcz sztampowo duńskiego imienia i nazwiska – bliżej było do Anglików niż Duńczyków – Jørgensen był m.in. pionierem pierwszych eksploracji na Tasmanii. Ów pan, wraz ze swoimi angielskimi znajomymi, postanowił, że opłacalnym mógłby okazać się handel z Islandczykami, którzy mocno ucierpieli w wyniku duńskiego monopolu, jaki wtedy panował na wyspie. Sama Dania też miała w tamtym momencie duże problemy finansowe z powodu wojny… z Wielką Brytanią (możecie sobie wyobrazić jak bardzo kochany i poważany był Jørgensen na duńskich salonach).

Gubernatorem na Islandii w imieniu Królestwa Danii i Norwegii był wtedy nijaki Frederich Christopher Trampe, który najzwyczajniej w świecie odmówił handlu z Jørgensenem, gdyż ten przypłynął brytyjskim statkiem. Jørgensen uznał zatem, że jak nie da się rozmawiać z gubernatorem po dobroci, to w takim razie go porwie i uwięzi na swoim statku. Następnie Jørgensen próbował uzyskać dla Islandii niepodległość, lecz średnio to się widziało i Duńczykom i Brytyjczykom. Nawet samym Islandczykom słabo się wtedy udzielił entuzjazm Jørgensena. Cała sprawa skończyła się więc jednym wielkim niczym… wszystko zostało jak było.


Swoją poważniejszą drogę ku niezależności Islandia rozpoczęła w drugiej połowie XIXw., czyli w okresie, w którym rozwinęła się masa wszelakich ruchów wolnościowych. Islandia uzyskała ostatecznie niepodległość w 1918, jednak wciąż pozostawała ona w unii z Królestwem Danii – Rigsfællesskabet. W podobnej unii z Danią jest jeszcze do dzisiaj Grenlandia oraz Wyspy Owcze – miejmy nadzieję, że jeśli coś się zmieni w przypadku Grenlandii, to dlatego, że otrzyma zupełną niezależność od Danii, a nie dlatego, że wejdzie w posiadanie pewnego pana, którego ekscentryczność przebija chyba nawet samego Jørgensena…
Zupełnie niepowiązana z państwem duńskim Republika Islandii powstała w 1944. Król Danii Chrystian X wysłał nawet Islandczykom list gratulacyjny z tej okazji.
O Wyspach Owczych i Grenlandii pisaliśmy już trochę w naszym blogu, więc zachęcamy do kliknięcia w linki odsyłające do tych wpisów.😊
2. Afryka
Teraz przejdźmy do samego sedna tego wpisu, bo o powiązaniach między Danią a Islandią, Grenlandią i Wyspami Owczymi wie jeszcze całkiem sporo ludzi, ale że Dania miała swoje kolonie na obszarze współczesnej Ghany… to już sprawa mniej znana. Od 1658 do 1850 ów tereny – zwane Duńskim Złotym Wybrzeżem – zarządzane były przez Duńską Kompanię Zachodnioindyjską.
Wcześniej Złote Wybrzeże należało do Szwecji, ale w wyniku udanych najazdów na Fort Christiansborg oraz Carlsborg panowanie przejęła tam Dania. Poza tym wzdłuż wybrzeża znajdowały się forty – Augustaborg, Fredensborg, Kongesten oraz Prinsensten.

Złote Wybrzeże wykorzystywane było przede wszystkim do handlu niewolnikami, w którym Dania ochoczo brała udział. Dania przetransportowała na Karaiby około 100.000 afrykańskich niewolników, z czego połowa z nich zmarła w wyniku nieludzkich warunków. Ci którzy przeżyli, pracowali za to w katorżniczych warunkach dla białych duńskich właścicieli plantacji. Na dobrach pochodzących z Karaibów – zwłaszcza był to cukier – wzbogacały się możne duńskie rodziny.
Poza stworzeniem punktu do handlu niewolnikami nie udało się Duńczykom jakkolwiek rozwinąć Złotego Wybrzeża – np. poprzez utworzenie plantacji bawełny lub kawy. Zatem gdy w 1803 Dania zniosła handel niewolnikami tereny zostały praktycznie całkowicie opuszczone przez Duńczyków oprócz Fortu Christiansborg, który wraz z resztą obszaru Duńskiego Złotego Wybrzeża został sprzedany Anglikom w 1850.
Dania dzięki Złotemu Wybrzeżu mogła się stać jednym z największych handlarzy niewolnikami na świecie – dokładniej siódmym największym. Nie brzmi to jak wysokie miejsce? To spójrzmy, jakie ogromne kolonialne nacje plasowały się przed Danią. Były to mianowicie: Portugalia, Wielka Brytania, Hiszpania, Francja, Holandia i Stany Zjednoczone.
3. Indie
W okresie od XVIIw. do XIXw. Dania utrzymywała garść kolonii i punktów handlowych porozrzucanych po całym subkontynencie indyjskim. Większość z nich została następnie sprzedana lub odstąpiona Wielkiej Brytanii. Duńczycy dzięki dostępowi do tych obszarów mogli handlować różnymi produktami, np. herbatą, jedwabiem lub przyprawami oraz utrzymywać kontakty z resztą Azji, zwłaszcza z Cesarstwem Chin.
Najważniejszym duńskim punktem handlowym w Indiach był Tranquebar (obecnie Tarangambadi), gdzie Duńczycy zarządzali resztą ich indyjskich placówek. Tranquebar założony został przez Duńską Kompanię Wschodnioindyjską w 1620.

W 1755 Duńczycy przejęli także miasto handlowe Serampore (po duńsku zwane było Frederiknagore), a w 1756 weszli w posiadanie Nikobarów – archipelagu maciupeńkich wysp na Oceanie Indyjskim.
4. Karaiby – Duńskie Indie Zachodnie
Wspomnieliśmy już wcześniej, że afrykańscy niewolnicy byli transportowani przez Duńczyków na karaibskie plantacje, gdzie głównie zajmowano się hodowlą trzciny cukrowej. Były to dokładniej trzy niewielkie wyspy – St. Thomas, St. John i St. Croix.
Na wyspach do dziś można natknąć się na różnego rodzaju duńskie ślady, np. w nazwach miast – Christiansted, Frederiksted czy też miasteczko Charlotte Amalie nazwane na cześć królowej Danii, żony Chrystiana V. W takim Christiansted przejdziemy się ulicami Kongens Gade, Fiskergade czy Bjerge Gade wśród budynków, które swoją architekturą bardzo przypominają tę kopenhaską. Do tego przenocujemy w hotelach King Christian Hotel albo Holger Danske Hotel…

Stolicą Duńskich Indii Zachodni było Charlotte Amalie na wyspie St. Thomas, które w pierwszej połowie XIXw. było drugim największym miastem w całym Królestwie Danii. Tam też będziemy mieli do czynienia z ulicami typu Dronningens Gade, Palm Stræde albo Gamle Nordsidevei i różnymi zabytkami z okresu, kiedy władzę sprawowali Duńczycy.

Brzmi to wszystko nawet całkiem urokliwie, ale nie mogło to być miłe doświadczenie dla niezliczonej ilości czarnych niewolników, którzy od narodzin aż po śmierć pracowali na kieszeń białych paniczów z Kopenhagi oddalonej o 7,5 tyś. kilometrów od Karaibów.

Duńscy gubernatorzy musieli ciągle mierzyć się z na nowo wybuchającymi buntami niewolników… świadczyło w sumie o dość sporej nieudolności w zarządzaniu koloniami przez nich. Rewolta na wyspie St. Croix w 1848 doprowadziła wręcz do zniesienia niewolnictwa (w 1803 zniesiono tylko handel niewolnikami).

Pod koniec XIXw. Dania nie miała już korzyści finansowych z racji posiadania tych trzech wysp i próbowała usilnie ich się pozbyć. W 1917 sprzedała je Stanom Zjednoczonym za 25 milionów dolarów i obecnie nazywane są Wyspami Dziewiczymi. W 1993 duński minister ds. zagranicznych Uffe Elleman-Jensen podsumował to tak:
Rozumiem, dlaczego mieszkańcy wysp zachodnioindyjskich świętują dzień, w którym stali się częścią Stanów Zjednoczonych. Jednak dla Duńczyków i Danii dzień ten stanowi mroczny rozdział historii. Przez 250 lat wyzyskiwaliśmy niewolników na wyspach zachodnioindyjskich i dobrze na nich zarabialiśmy, ale kiedy przyszło nam zapłacić im wynagrodzenie, sprzedaliśmy ich, nawet nie pytając o to mieszkańców. To było naprawdę niegodziwe postępowanie. Mogliśmy przynajmniej zorganizować referendum i zapytać ludzi, do jakiego narodu chcą należeć. Zamiast tego po prostu zawiedliśmy tych ludzi.1
