Ingman Bergman i jego filmy
nazwisko Ingmara Bergmana przywoływane jest często, gdy mowa o najwybitniejszych reżyserach wszech czasów. A jaki właściwie jest Ingman Bergman i jego filmy i od czego warto zacząć przygodę z jego twórczością?
Ingmar Bergman urodził się w 1918 roku w Uppsali. Jego ojciec był luterańskim pastorem, a dzieciństwo przyszłego reżysera upływało w atmosferze surowej dyscypliny wyznaczanej przez religię. Te doświadczenia odcisnęły ogromne piętno na jego twórczości. W wielu jego filmach powracają pytania o sens ludzkiego cierpienia i istnienie Boga – sam Bergman przyznał później, że stracił wiarę w wieku ośmiu lat, jednak te tematy wciąż wracały w jego twórczości.
Już jako kilkulatek zafascynował się teatrem i filmem – otrzymał wtedy latarnię czarnoksiężnika, pierwowzór dzisiejszej kamery, i zafascynowany tworzył i odgrywał m.in. sztuki Augusta Strindberga.

Już jako dorosły studiował literaturę i historię sztuki na Sztkoholmskim uniwersytecie, jednak znacznie więcej czasu poświęcał działalności teatralnej niż nauce. W latach 40. rozpoczął pracę jako scenarzysta i reżyser, najpierw teatralny, a potem filmowy, a jego kariera szybko nabrała rozpędu. Zaczął też zbierać wokół siebie grono utalentowanych aktorów, z którymi potem współpracował przy licznych filmach – należeli do niego m.in. Liv Ullmann, Max von Sydow czy Bibi Andersson.
Był bardzo płodnym reżyserem, bo samych filmów pełnometrażowych wyreżyserował aż 48. Do tego dochodzą inne projekty, m.in. niezliczone sztuki teatralne. Sam przyznawał:
„Gdyby nie mój zawód, wylądowałbym w domu wariatów. Ale pracowałem bez przerwy i praca okazała się zbawienna dla mojego zdrowia. Dlatego nie musiałem przechodzić terapii.”
Jakim reżyserem był Ingmar Bergman?
Bergman nigdy nie był twórcą efektownych widowisk. Interesował go przede wszystkim człowiek, jego emocje, lęki i wewnętrzne konflikty. W swoich filmach często ograniczał akcję do kilku postaci i zamkniętych przestrzeni, skupiając się na dialogach oraz psychologii bohaterów, wspólnie z aktorami starając się dotrzeć do ich sedna. Tak współpracę z nim opisuje Liv Ullmann, która wystąpiła w wielu filmach Bergmana, a także była często nazywana jego muzą:
„Po raz pierwszy w życiu spotkałam reżysera, który pozwolił mi odsłonić uczucia i myśli, których nikt inny nie dostrzegał. Reżysera, który słuchał cierpliwie, z palcem wskazującym przy skroni, i który rozumiał wszystko, co próbowałam wyrazić. Ten geniusz stwarzał atmosferę, w której mogło się zdarzyć wszystko – nawet to, z czego ja sama nie zdawałam sobie sprawy.”

Zwykle nie potrzebował do tego wielu ujęć – mówił, że to te pierwsze są często najlepsze i najbardziej naturalne.
Wymagał przy tym od aktorów bardzo dużo, bywał też trudny i tracił panowanie nad sobą, jednak z wiekiem jego podejście do pracy stawało się coraz spokojniejsze.
Często opisywano go jako mistrza nie tylko światła i cienia, ale też kadrowania ludzkiej twarzy i wydobywania z niej najmniejszych emocji. Wystarczy zresztą spojrzeć na kilka z kadrów z tego zestawienia!
A jeśli zastanawiasz się, od jakiego filmu Bergmana warto zacząć, rzuć okiem na tę filmową polecajkę na naszym blogu.
