Największe afery polityczne w historii Danii – sprawa imigrantów ze Sri Lanki i „afera norkowa”.
Przed sobą masz teraz drugą część wpisu pt. Największe afery polityczne w historii Danii. W pierwszej części opisywaliśmy, jak król Christian X próbował odwołać demokraktycznie wybrany rząd oraz przedstawiliśmy wam historię zorganizowanej grupy przestępczej z lat 70. i 80. z Kopenhagi, która dokonywała rabunków, aby wesprzeć zakup broni dla marksistowskich bojowników walczących o niepodległość Palestyny.
Przeczytaj pierwszą część, klikając w ten tekst!
W tej części dowiesz się o niezgodnym z prawem potraktowaniu tamilskich imigrantów przez ministra sprawiedliwości Erika Ninn-Hansena pod koniec lat 80. oraz o aferze z okresu pandemii koronawirusa, kiedy ówczesna – i obecna – premier Danii Mette Frederiksen zarządziła zabić ponad 15 milionów norek hodowanych na futro.
1. O niezgodnym z prawem traktowaniu imigrantów, które doprowadziło do dymisji rządu – Tamilsagen
Określana po duńsku jako tamilsagen, czyli dosłownie sprawa tamilska albo sprawa Tamilów, nie była jedynym incydentem związanym z imigrantami, jaki doświadczyła Dania. Tak naprawdę w Danii co rusz wybucha jakaś afera, która wiąże się z niedopowiednim traktowaniem imigrantów lub uchodźców.
Wspomnijmy chociaż o bardzo kontrowersyjnym prawie uchwalonym w 2016, które zezwala na konfiskatę gotówki albo drogocennych przedmiotów od uchodźców ubiegających się o azyl, aby pokryć ich koszt pobytu. Do tego również całkiem niedawno szerokim echem odbiła się historia Inger Støjberg, która z okazji pięćdziesiątego zaostrzenia prawa imigracyjnego sprawiła sobie coś à la tort urodzinowy. W 2021 Inger Støjberg została także skazana na 60 dni aresztu domowego, po tym jak duński sąd najwyższy uznał, że Støjberg przekroczyła uprawnienia będąc ministrem ds. imigracji.

W 1993 roku za podobne przekroczenie uprawnień został skazany minister sprawiedliwości Erik Ninn-Hansen, który pełnił tę funkcję przez ponad 6 lat od 1982 do 1989. Sprawa tamilskich uchodźców była o tyle nietuzinkowa, że ciągnęła się przez wiele lat i bezpośrednio doprowadziła do upadku rządów Partii Konserwatystów.

Sama afera tyczy się okresu między 1987 a 1988, kiedy do Danii trafiło około 3000 rodzin z ogarniętej wojną domową Sri Lanki. W latach 80. duńscy politycy jeszcze nie prześcigali się tak jak teraz o to, kto skuteczniej utrudni obcokrajowcom życie – przyjęta w 1983 ustawa o cudzoziemcach była mocno liberalna. Jednak już wtedy pojawiały się głosy krytykujące otwartość duńskiego prawa na przybyszów z zagranicy. Niektórzy też podważali, na ile Tamilowie są rzeczywistymi uchodźcami.

Najprawdopodobniej to właśnie presja opinii publicznej i innych polityków sprawiła, że w 1987 – po tym, jak zwaśnione strony na Sri Lance zawarły pokój – Ninn-Hansen rozpoczął planowanie przymusowego odesłania Tamilów do ich ojczystego kraju. W związku z tym duńskie ministerstwo sprawiedliwości wstrzymało Tamilom zezwolenia na pobyt w Danii. Jednak po omówieniu tej kwestii w Folketingu – duńskim parlamencie – rząd nie podjął żadnych stanowczych decyzji w kwestii przesiedlenia Tamilów. Oznaczało to, że uchodźcy ze Sri Lanki dalej mieli prawo do łączenia się ze swoimi rodzinami w Danii. Ninn-Hansen nakazał jednak w tajemnicy, żeby urzędnicy wstrzymali się z rozpatrywaniem wniosków o połączenie tamilskich rodzin.
W następstwie skarg ze strony tamilskich rodzin oraz zapytań od duńskiej organizacji zajmującej się pomocą dla uchodźców (dan. Dansk Flygtningehjælp) sprawie zaczął przyglądać się rzecznik spraw obywatelskich Hans Gammeltoft-Hansen. No i, najprościej mówiąc, szambo wybiło… albo może nie od razu wybiło, raczej przeciekało latami, ujawniając co rusz jakieś inne przekroczenie prawa ze strony najwyżej postawionych polityków Partii Konserwatywnej, w tym samego premiera Poula Schlütera.


Z dochodzenia pod przewodnictwem sędziego Sądu Najwyższego Mogensa Hornsleta wynikało, że Ninn-Hansen, Schlüter oraz H.P. Clausen, czyli następca na stanowisku ministra sprawiedliwości, świadomie łamali prawo i wprowadzali w błąd rzecznika praw obywatelskich.
I tak jak już wspominaliśmy powyżej, w wyniku całego tego zamieszania rząd Konserwatystów upadł w 1993 roku.


Foto: Jens Skjerbek/POLFOTO
2. O 15 milionach zabitych norek – minksagen
Gdyby ktoś się was zapytał, który kraj dokonał anihilacji ponad 15 milionów żywych istnień w roku pańskim 2020, to za którym razem odpowiedzielibyście Dania? Niezbyt to oczywisty sprawca takiego czynu, ale to naprawdę się wydarzyło.
Sama czystka wynikała z wykrycia nowego wariantu wirusa SARS-CoV-2 wśród norek hodowanych na futro – obawiano się mianowicie, że rozprzestrzenienie się tego wariantu może doprowadzić do zaostrzenia objawów koronawirusa wśród ludzi. We wrześniu 2020 premier Mette Frederiksen zarządziła zatem, że należy wybić wszystkie norki co do jednego (😭) w całej Danii. Okazało się jednak szybko, że nastąpiło to bez jasnej podstawy prawnej. Dokładniej, było to dwa dni później, a w tym czasie zdążono już wybić ponad 100 tys. norek.


Tak naprawdę dopiero w grudniu weszła w życie nowa ustawa, która nadała podstawę prawną ogólnokrajowemu nakazowi eksterminacji. Zaś między wrześniem a grudniem są cztery miesiące, a zdaje się, że wirusy potrzebują mniej czasu na przejście z jednego organizmu do drugiego, więc w tym okresie duński rząd z Socjaldemokratami na czele sugerował i zachęcał do kontynuowania wybijania norek przez właścicieli ferm.
W takiej sytuacji chyba dość oczywiste jest oburzenie dwóch grup: aktywistów ekologicznych… no i – co chyba jeszcze oczywistsze – samych właścicieli ferm. Zwłaszcza że futrzarski przemysł w Danii to nie była w tamtym czasie drobnostka – w całej Danii istniało niemal 800 ferm norek, Duńczycy produkowali około 40% wszystkich futer na świecie i był to ogółem biznes, który przynosił miliardowe zyski. Wybicie wszystkich norek musiało za to przynieść miliardowe straty.


Cała ta afera – a jakże – miała też swoje polityczne konsekwencje. W 2022 roku większość w duńskim parlamencie – składająca się nawet z polityków Socjaldemokracji – poparła ogłoszenie wotum nieufności wobec Mette Frederiksen i dla ówczesnego premiera ds. żywności, rybołówstwa, równouprawnienia i współpracy nordyckiej (nie, to nie żart, tak, to prawdziwe stanowisko) Mogensa Jensena. Powołano również komisję śledczą w celu zbadania legalności całego procederu. Ponadto partia Radikale Venstre zagroziła, że jeśli Mette Frederiksen nie rozpisze na czas nowych wyborów parlamentarnych, to przegłosuje wotum nieufności, doprowadzając tym samym do upadku bloku rządzącego. Plan Radikale Venstre trzeba przyznać był bardzo niecny i przebiegły, ale cóż z tego – koniec końców Mette Frederiksen ogłosiła nowe wybory na czas i je… wygrała.



’No dobra, dobra! Już sam sobie pójdę!’
